Syria: ACV-15 vs T-72

Jak wygląda współczesna bitwa filmowana z drona.

6 Odpowiedzi do “Syria: ACV-15 vs T-72

    1. To proste- Pustynni Murzyni może i kupowali sobie świetny sprzęt produkcji radzieckiej, wysyłali swoich sołdatów na szkolenie do zaprzyjaźnionych krajów (np. do Polski. Do dzisiaj w takim Dęblinie gdzie jest Wyższa Szkoła Wojsk Lotniczych trafiają się mieszkańcy o karnacji i wyglądzie wyraźnie odmiennym od lokalnego jako pamiątki bratania się lokalnych dziewcząt z przyjaciółmi z Bliskiego Wschodu… If You know…). Ale to wszystko było guzik warte bo teoretycznie my szkoliliśmy im specjalistów ale ich mentalność powodowała że jak czegoś się nauczyli to nie do końca chętnie dzielili się wiedzą z innymi, co mogło prowadzić do absurdów gdzie jedynym w miarę wyszkolonym członkiem załogi był dowódca.
      Jeśli do miernego poziomu wyszkolenia dołączysz jeszcze gorszą taktykę, to skutki masz takie jak powyżej. Nic dziwnego że malutki Izrael spuszczał im za każdym razem łomot, mimo że teoretycznie nie powinien już dawno istnieć wobec takiej przewagi innych. Jeszcze ciekawiej pod tym względem prezentują się wojny Indyjsko-Pakistańskie.

      1. Troszkę się namęczyłeś z tym elaboratem, troszkę tam racji masz odnośnie potencjalnej niekompetencji ciapatych…to jest w sumie powszechna norma że są niekompetentni, więc zaskoczeniem to być nie powinno. ; )
        Ale wytłumaczenie może być o wiele prostsze.
        Widoczność/przegląd pola dowódcy z Teciaka jest co najmniej skromny, wierz mi, sprawdzone osobiście, a że dystans był dość skromny do pokonania przez ACV, dopuścili go do siebie, ACV szybszy, zwrotniejszy, potem było już za późno na reakcje. ; )
        Tutaj może wchodzić pewna doza niekompetencji, owszem, ale jest coś co ich usprawiedliwia, co więcej usprawiedliwiało by każdego.
        A mianowicie…goście z Teciaka myśleli iż jest to kolejny VBIED, powszechnie używany w tym regionie, wkradła się zapewne panika.
        Zresztą też byś panikował wiedząc iż być może zaraz wyparujesz, albo staniesz się czerwoną masą rozsmarowaną wewnątrz zamkniętej stalowej puszki z powodu szybkiej zmiany ciśnienia wywołanym pobliskim wybuchem. ; )
        Także nie bądź taki do przodu, a Dęblinowi odpuść, bo to była dawna, jednorazowa akcja którą rozdmuchały media a skrajni, prawicowi idioci się oburzali. Zresztą połączyć Szkołę Orląt z tego typu sytuacją…facepalm. Oj masz smutne życie kolego, i masz śmieszne, drażniące Cię codzienne problemy, troszkę współczuje, ale tylko troszkę. ; )
        Także tego…
        GL HF

        1. Widoczność z teciaka jest w większej mierze oparta na współdziałaniu kilku czołgów i innych środkach zwiadu pola walki. To tylko dowodzi pierwszej tezie że niekompetencja i złe wyszkolenie odbijają się na wynikach. Adekwatnie rosyjskie osiągnięcia w Czeczenii- puścić czołg do miasta bez jakiejkolwiek osłony. Wiesz że jako środek do walki miejskiej ze wszelkiej maści pojazdami jest sugerowany cement? Dlaczego to powód prosty- stojący na ulicy czołg, można zaskoczyć poprzez zrzut z piętra worków z cementem które zatykają filtry powietrza silnika. Silnik staje, pozbawiony głównego źródła zasilania pojazd staje się bezużyteczny i zdany na łaskę wroga.

          A punkt ostatni sobie odpuść bo akurat Dęblin to moje rodzinne miasto i nie ma w tych opowieściach żadnej jednorazowej akcji. Niektórzy zostali jako alternatywa wobec powrotu na sawannę albo pustynię, inni uciekli. Tak więc pudło… kolego. ;)

Dodaj komentarz