WoWs – kod zaproszeniowy

Kod jest wielokrotnego użytku i pochodzi od PaySafeCard – dodaje 7 dni premium, miejsce w porcie oraz okręt III tieru “Aurora”.

Psc

PAYSAFECARDWOWS

1920x1200

ty 99kylo99 & Jurix

24 Odpowiedzi do “WoWs – kod zaproszeniowy

    1. Nie wymagaj od innych poprawnej terminologii. Podejrzewam, że jesteś równie biegły w słownictwie stosowanym w kreowaniu reklamy. Krucjata o okręt powoli zaczyna być męczącea. Bez obrazy, dla nich to nie ma znaczenia czy to okręt czy statek. Ignorancja agencji reklamowych jest ogromna, ukoronowaniem tego jest ostatni skandalze zdjęciem promującym żytnią.

        1. Zgadzam się z Tobą, chociaż słowo muszą zamienił bym na powinny. Niestety komunikacja między ludźmi zmierza do uproszczeń i uogulnień.

        2. zamiast czepiać się statków/okrętów zacznijcie od usuwania zangielszczaczy z języka polskiego

        3. te “zangielszczacze” to po polsku makaronizmy, pierwotnie makaronizm oznaczał słowo zapożyczone z włoskiego, francuskiego lub łaciny ale obecnie oznacza każde zapożyczenie z języka obcego stosowane w języku ojczystym i faktycznie jest to bardzo wkurzające słyszeć nie polskie słowa na siłę dorzucane do rozmowy, kraj upada, język zanika, dobrze, że jeszcze polskie książki pisane są po polsku

  1. Naprawdę jestem za karami więzienia dla autorów takich kwiatków jak “statek bitewny”. Bo k… niedoedukowany gówniarz/ra nie zna własnego języka i pcha się na afisz z tłumaczeniami. To tłumaczenie jest ordynarną kalką językową z warship. To już tłumaczenie i niestety przez takich eugeniuszy używane w obiegu publicznym “okręt wojenny” pomimo błędu logicznego jest mniej kaleczące język. Słowo “okręt” ma w sobie już ową “wojenność”.

      1. Jak najbardziej ostro. Skala zjawiska gimbatłumaczeń jest dość duża. Dodatkowo odpowiedzialni za gimbatłumaczenia się oburzają, że ktoś ma czelność im zwracać uwagę na popełniane błędy, ponieważ uznają się za nieomylnych. Tak, wsadzanie do pierdla za wyrządzane szkody językowi polskiemu, oraz osobom które czytają wyniki ich pracy. Owszem, mogą się zdarzać wpadki językowe w tłumaczeniach, ale nikt nie broni tłumaczowi poprosić polonistę o korektę pod kątem poprawności językowej takiego tłumaczenia. Dostało by zawiasy kilku, to reszta gimbatłumaczy poważnie by się zastanowiła, czy nadają się do wykonania zlecenia. A WG ma do swoich gier chyba tłumaczy z łapanki, i mają to całkowicie w d.
        Niestety ustawa o ochronie języka polskiego jest całkowicie martwa.

        1. “Niestety ustawa o ochronie języka polskiego jest całkowicie martwa.”
          – I Ku…a bardzo dobrze!

          “Dostało by zawiasy kilku, to reszta gimbatłumaczy poważnie by się zastanowiła, czy nadają się do wykonania zlecenia”
          -Bardziej DEBILNEGO stwierdzenia nie czytałem nigdy na temat języka polskiego = weź się za branie tabletek na musk albo za picie wudki.

        2. Bo jezyk nie podlega ustawie a codziennemu stosowaniu. Zdrowe podejscie maja brytyjczyki. Jezeli slowo jest uzywane przez jakas grupe ludzi, zostaje dodane do slownika. Proste i skuteczne. Natomiast przypieprzanie sie ze slowo nie jest ‘prawdziwie polskie’ uwazam za smieszne, potem zamiast sie zajac czyms pozytecznym rozni tacy prowadza krucjate o uzywanie tego a nie innego slowa (jak np. francuzi walcza ze slowami komputer, taxi i bodajze hotel) ignorujac problem slangow, mowy potocznej i wszystkiego czego im nie pasuje.

          Notabene w angielskim wystepuje slowo ‘pogrom’ ktore oznacza ta’da pogrom. Zapozyczone z Rosyjskiego, uzywane niezwykle rzadko i tylko przez osoby dosc niezle wyedukowane w pismie. I nikt tam szat nie drze z tego powodu.

        3. Jak się dużo internety czyta to może.

          A jak przychodzi co do czego to ci “humaniści” mają problem, bo braki w słownictwie wychodzą na każdej dobrze przeprowadzonej rozmowie kwalifikacyjnej.

          Jak dla mnie też nie należy tym naszym milionom gimnazjalnych dyslektyków obniżać ocen ze względu na ich “medyczny” problem – wystarczy wpisywać, że jest to dyslektyk na świadectwie.

        4. Kiedyś z problemami chodzili do szkół specjalnych. Gdyby wrócono do tej starej tradycji populacja dys- w szkołach bardzo by się zmniejszyła.

        5. Jak widać dysgimbusy są oburzone, że ktoś może mógłby mieć czelność od nich coś wymagać.

          Drachenfels
          Tu nie ma przypieprzania się o niepolskość, czy obcojezyczność, tylko o błędy językowe wynikające z nieznajomości znaczenia powszechnie używanych słów. Oczywiście, góral będzie znacznie rzadziej używał słowa “okręt” niż mieszkaniec pomorza, który będzie je widywał w portach marynarki wojennej, czy na morzu.
          Tu nie chodzi również o nowe słownictwo. Słowo “okręt” jest w jeżyku polskim od dawna i jest używane i stosowane poprawnie. To że część gimbaedukowanych ma problem ze znajomością własnego języka nie oznacza, że ktokolwiek będzie specjanie zmieniał słownikowe znaczenie, bo za chwilę pojawią się kolejni po gimbaedukacji i owo słowo będzie dla nich oznaczało szyszkę na sośnie. W ten sposób nikt nie porozumie się z nikim. Rozwiązanie jest tylko jedno – gimboedukowani muszą się doedukować. Nie prawa i reguł robionych pod wygodę nygusów. A jeśli tłumacz zna się na pasaniu owiec, to powinien tłumaczyć teksty o pasaniu owiec. Jeśli ma tłumaczyć teksty marynistyczne, to powinien się z marynistyką zapoznać w języku na który będzie tłumaczył.

        6. Skończ kretynie z dyskusją o języku polskim. Przecież nie polak musiał pisać tę informację o kodzie bonusowym, to jest blog o czołgach, a nie forum dyskusyjne Jerzego Bralczyka. Zresztą, nikt nie zna swojego języka w 100%, i nie miej pretensji do uczniów gimnazjum, bo to tylko stereotyp, że tylko chleją i się nie uczą, starsi też błędy popełniają, nawet ci, którzy pamiętają czasy ośmiu klas pierwszego etapu edukacji. Ktoś popełnia błędy – lej na to. Zresztą na tym blogu często padają dziwne formy, jak “Internety”, “gimby”, “trolle”, nie wiadomo nawet, co to oznacza, a i jakieś skróty, jak “OBT”, czy “CBT”. Nie ma tych form w słowniku nawet…

Dodaj komentarz