rzut okiem: nagrody z misji osobistych, cz.II

Cześć! Pora na drugą część artykułu o historii naszych ukochanych maszyn. Chciałbym przedstawić Wam krótki opis historii maszyn, które możemy zdobyć w misjach osobistych.

Chimera

Kolejny projekt odnaleziony przez Eda Francisa. Jak poprzednio, informacje dostarczone przez niego.

Podobnie jak Excalibur, projekt Chimera rozpoczął się w 1950 roku w STT (School of Tank Technology), celem było zaprojektowanie czołgu zdolnego do niszczenia sowieckich IS-3.

Poszczególne firmy, takie jak Vickers i Leyland zaczęły szukać sposobów szybkiego montowania dział kalibru 120 mm w istniejących maszynach, podczas gdy Chertsey i STT przyglądali się nowym projektom. Co ciekawe, postanowili skupić się na słabych punktach IS-3 i na tym, jak można je poprawić w brytyjskim odpowiedniku. Zwrócono uwagę na kilka takich obszarów, w tym komfort załogi, niski stosunek mocy do masy i ograniczona liczba amunicji. Zespół STT postanowił poprawić te niedociągnięcia i lepiej dostosować aspekty ISa-3. Po przeanalizowaniu sytuacji, zespół określił zapotrzebowanie na 55 tonowy czołg, z załogą 4 osób. Planowano zastosowanie mocnego silnika, zwiększenie przestrzeni załogi, zwiększenie miejsca na amunicję oraz zastosowanie innych ulepszeń, poprawiających chociażby obsługę armaty.

15
Czołgi IS-3 widziane po raz pierwszy na paradzie zwycięstwa w Berlinie we wrześniu 1945 r. Wzbudziły zaniepokojenie u zachodnich mocarstw.

Rozważono kilka rodzajów uzbrojenia. Początkowy myślano nad działem gwintowanym strzelającym pociskami APDS o średnicy 120 mm, ale obliczono, że aby uzyskać 100% szansy na przebicie czołgu IS-3 z 2000 metrów, pocisk musiałaby lecieć z prędkością 1219,2 m/s, co nie było możliwe do uzyskania w dziale tego rozmiaru i kalibru, przy zachowaniu masy Chimery. Dlatego też zdecydowano się na duże gwintowane działo przeznaczone do strzelania pociskami HESH jako podstawową amunicją oraz pociskami HE i HEAT jako amunicją dodatkową. Pociski tych typów nie tracą swojej efektowności wraz z odległością.

Ilość plastycznego materiału wybuchowego (PE, od Plastic Explosive) potrzebnego do zniszczenia pancerza czołgu IS-3 została oszacowana na 10.8 kg, a ze średnim wypełnieniem 40% wymagałaby to pocisku o masie 27.2 kg; kaliber działa musiałby więc wynosić co najmniej 5 cali (127 mm). Działo miało być zamontowane bez osłony pancernej (tzw. “gun mantlet”), uzbrojenie dodatkowe składało się z karabinów maszynowych zamontowanych współosiowo i/lub na dachu wieży. Oprócz tego postanowiono wykorzystać również wyrzutnie grantów dymnych.

Grubość pancerza była zbliżona do grubości pancerza ISa-3, przynajmniej na papierze. Projektanci oszacowali, że wieża sowieckiego czołgu ma grubość 200 mm z przodu, więc Chimera miała odpowiednio 203 mm (8 cali). Nie wiedzieli jednak ile wynosi pancerz boczny wieży ISa-3 więc zdecydowali, że Chimera będzie miała 76 mm (3 cale). Według założeń pancerz czołowy kadłuba Chimery miał mieć 144 mm grubości przy nachyleniu 55 stopni, co dawało efektywny pancerz na poziomie 199 mm. Odpowiadało to opancerzeniu ISa, które określono na 120 mm przy takim samym nachyleniu (dodatkowy kąt – nos szczupaka – powodował, że rzeczywista grubość wynosiła 200 mm).

IS-3 miał grubszy pancerz boczny, nachylony pod kątem 45 stopni co zapewniało 90 mm ochrony, natomiast Chimera posiadała od 75 mm do 50 mm na tyle. I tak był to lepszy wynik, niż większość brytyjskich maszyn, które często miały tylko 40 mm. Dach ISa-3 również był lepiej chroniony (60 mm kontra 25 mm). Spody obu maszyn był chronione przez 25 mm pancerza.

Kolejnym zagadnieniem badanym przez zespół Chimery była moc silnika. IS-3 został uznany za słaby pod tym względem, silnik o mocy 520 KM i maksymalna prędkość 40 km/h. Zdecydowano się więc na silnik o mocy 1040 KM, który zapewniłby około 18 KM/tonę i prędkość maksymalną 50 km/h na drodze. Ta przewaga manewrowości dałaby Chimerze możliwość wyboru miejsca i czasu uderzenia.

Należy zauważyć, że istnieje wiele “Chimer” w projektach STT, ponieważ pewne nazwy (szczególnie te rozpoczynające się literą “C”) pojawiały się wiele razy w odniesieniu do różnych maszyn. Omawiana tutaj Chimera nigdy nie została zbudowana, oryginalne rysunki albo się nie zachowały, albo jeszcze nie zostały odnalezione. W WoT model czołgu to rekonstrukcja oparta na opisie, wg Eda jest ona całkiem udana, mimo iże rzeczywista rola i możliwości zostały bardzo okrojone w grze.

16
Projekt niszczyciela czołgów „Chimera” z 1984 r. Jest to zupełnie inny pojazd, mimo iż nosi taką sama nazwę.

Obiekt 279 early
17
Właściwie Obiekt 726. W rzeczywistości nie miał nic wspólnego z Obiektem 279 (jedynie informacje o budowie konstrukcji i wyniki testów zostały wykorzystane podczas prac projektowych). W latach 1947-1948 L.S. Trojanow nakreślił projekt nowego eksperymentalnego czołgu ciężkiego o bardzo nietypowym zawieszeniu, składającym się z dwóch par gąsienic, a nie z jednej jak to zwykle bywa. Taka budowa miała wiele korzyści, zaczynając od zmniejszenia nacisku jednostkowego, przez zwiększenie stabilności podczas szybkiej jazdy, a na poprawieniu przeżywalności kończąc (zniszczenie jednej lub dwóch gąsienic nie zawsze unieruchamiało czołg). Kadłub znajdował się w całości nad gąsienicami, dzięki czemu przedział bojowy mógł zajmować całą szerokość pojazdu. Ta z kolei była dopasowana do linii kolejowych, tak, aby czołg można było transportować koleją. Duży przedział bojowy pozwalał na zabranie większej liczby amunicji, która była potrzebna, ponieważ czołg mógł zostać wyposażony w automatyczny system ładowania, celem zwiększenia szybkostrzelności. Co więcej, umiejscowienie całej amunicji w kadłubie pozwalało na zastosowanie mniejszej wieży (w której zazwyczaj składuje się część pocisków), a zatem zmniejszenie potencjalnego celu. Jeszcze w 1948 r. zbudowano model w skali 1:10.

18
Model czołgu w skali 1:10. Widoczna wieżyczka z bronią plot, z której WG zrezygnowało.

W 1952 r. w wyniku współpracy VNII-100 i OKBT LKZ wyprodukowano do testów eksperymentalną platformę cztero-gąsienicową, będącą zbliżoną wersją planowanego czołgu ciężkiego. Wyposażono ją w niezbędne urządzenia pomiarowe i rozpoczęto badania. Jednocześnie przewidywano już budowę właściwej maszyny oraz całej serii wyspecjalizowanych pojazdów, takich jak działa samobieżne, pojazdy inżynieryjne i inne maszyny np. służące do poruszania się w bardzo ciężkim terenie.

Eksperymentalny pojazd ważył 48 ton, załoga składała się z 4 osób. Napęd zapewniał silnik B-11-NC o mocy 650 KM, co pozwalało osiągnąć 40 km/h. Zbiorniki paliwa znajdowały się w pustych stojakach pod kadłubem, do których przymocowane były koła.

W 1953 r. przeprowadzono testy porównawcze z czołgami T-10 i T-54. Maszyna nowej konstrukcji wykazała zdecydowaną przewagę mobilności. W 1954 r. rozpoczęto pracę nad nową konstrukcja, która wykorzystywała to samo zawieszenie, jednak bez dokładnych wytycznych ze strony wojskowych prace te miały charakter abstrakcyjny. Prowadzono jeszcze jakieś testy, jednak ostatecznie projekt zarzucono.

19
Schemat budowy eksperymentalnej maszyny, wykorzystującej nowy typ zawieszenia.
20
Tył testowanego prototypu.
21
Testy terenowe, z tyłu widoczny T-10.
22
Inne ujęcie.
23
Prototyp Obiektu 279, zaprojektowany w 1957 r. przez grupę inżynierów prowadzonych przez L.S.Trojanowa. Jeszcze w tym samym roku projekt porzucono. Zbudowana maszyna znajduję się w muzeum w Kubince

T-22 medium
30
Trochę już zapomniana maszyna, była możliwa do zdobycia w misjach związanych z trybem dominacji (który przez małą popularność wycofano, a wraz z nim tę oto ciekawą maszynę).

W ZSRR jednym z głównych kierunków prac nad nowym powojennym czołgiem średnim była poprawa ochrony, realizowana poprzez zmniejszenie wymiarów maszyny oraz zmianę kształtu kadłuba i wieży. Prace w tym kierunku rozpoczęto w grudniu 1945 r., a już w 1946 r. Centralny Instytut Badawczy, wraz z biurem projektowym nr 183, opracował pierwszy, optymalny pod względem odporności na penetrację, wariant konstrukcji ochrony pancerza kadłuba i wieży. Zgodnie z obliczeniami, podczas ostrzału przez niemieckie pociski przeciwpancerne kalibru 105 mm, kadłub i wieża wg nowego projektu wykazywały większą odporność (odpowiednio 2.5 oraz 7 razy lepszą) niż w przypadku T-54.

24
Rysunek techniczny przedstawiający ogólny schemat budowy czołgu A-22.

W wyniku dalszych prac badawczo-rozwojowych w latach 1947–1948 w Centralnym Instytucie Badawczym zostały zaprojektowane, a następnie wyprodukowane kadłub i wieża czołgu średniego, zwanego A-22. Kadłub został złożony z płyt pancernych o grubości 100 i 150 mm, a wieża została odlana z nowo opracowanego rodzaju stali pancernej. Przód pojazdu zapewniał ochronę przed niemieckim pociskami kalibru 105 mm (z prędkością początkową 1000 m/s), wystrzelonymi z dowolnej odległości, boki natomiast skutecznie chroniły przed pociskami kalibru 88 mm (z prędkością początkową 1000 m/s), również z dowolnej odległości. A-22 posiadał więc lepszą ochronę niż IS-4 i IS-7.

25
Rysunek techniczny przedstawiający T-22 – ulepszoną wersję A-22.

W 1949 r. na podstawie doświadczeń zdobytych podczas pracy nad A-22, został opracowany projekt czołgu średniego T-22 wraz ze szczegółową analizą ogólnej budowy i konstrukcji układu jezdnego. Z kolei doświadczenie zdobyte podczas prac nad T-22 posłużyło do opracowania i wytworzenia eksperymentalnego zestawu kadłuba i wieży dla kolejnego czołgu średniego – Obiektu 907. O ile kadłub A-22 został wykonany głównie z walcowanych płyt pancernych, tak kadłub Ob. 907 miał być wykonany z odlewanych części pancerza. Sam Ob.907 to już inna historia.

Kolejność rozwoju sowieckich czołgów średnich wygląda następująco: T-34, T-34-85, T-44, T-54 (T-55), A-22, T-22, Ob. 907. Różnice pomiędzy A-22 i T-22 były bardzo niewielkie, T-22 to właściwie bardziej szczegółowe rozwinięcie A-22.

26
Schemat pancerza A-22.
27
Model kadłuba i wieży A-22. Na drugim zdjęciu widoczne ślady po testach ostrzału pociskami przeciwpancernymi kalibru 122 i 128 mm.

Osobiście z całego tego zestawienia najbardziej podoba mi się T-22. Żałuję, że nie próbowałem go zdobyć, gdy była ku temu okazja. Wymagania były trudne i wielu graczy robiło ustawki (za co byli karani banami, a czołgi odbierano), ale może z odrobiną szczęścia coś by mi się udało osiągnąć. Niestety jak na razie WG nie planuje przywrócić możliwości zdobycia tego czołgu, chociaż z nimi nigdy nic nie wiadomo. Czołg swojej osłabionej wersji nie jest już tak potężny jak na samym początku, więc może kiedyś trafi do sklepu z maszynami za obligacje? Zobaczymy.

3 Odpowiedzi do “rzut okiem: nagrody z misji osobistych, cz.II

Dodaj komentarz