nowoczesny lekki czołg od Rheinmetall… dość znajomy

W czerwcu tego roku do sieci przedostały się rysunki koncepcyjne nowoczesnego niemieckiego czołgu lekkiego na bazie ciężkiego BWP „Lynx” KF41, zaprezentowanego w czerwcu 2018 roku. Ciekawym jest, że maszyna zdaje się przypominać starszą o 6 lat, polską koncepcję pojazdu tego typu.

1
W ramach programu Main Ground Combat System (MGCS) niemiecka spółka Rheinmetall Aktiengesellschaft opracowała lekką platformę bojową. Załoga czołgu składa się z 2 osób i jest umieszczona w izolowanej kapsule w kadłubie. Silnik znajduje się z przodu kadłuba, natomiast układ chłodzenia z tyłu, gdzie znajduje się również przedział, w którym możliwy jest transport np. dodatkowej amunicji. Bezzałogowa wieża może być uzbrojona w działo 105 SB lub Rheinmetall Rh-120, wyposażone w automat ładowania (amunicja przechowywana w wieży, w dwóch zmechanizowanych stosach). Planuje się też zastosować nowoczesny mechanizm zapłonu pocisków, który ma umożliwiać wzrost prędkości początkowej pocisków nawet o 20%. Obserwacja otoczenia czołgu będzie realizowana przez system kamer zamontowanych wokół wieży; ogólnie cała platforma ma być w pełni modułowa, lekka i dysponować nowoczesną technologią.

2
3
4

Dla przypomnienia, w 2013 r. OBRUM zaprezentował koncepcyjny lekki czołg PL-01 CONCEPT, którego założenia były dość podobne. Polski pomysł został wtedy raczej wyśmiany. Wiadomo, to była tylko makieta maszyny, ale jak widać sam pomysł nie był do końca nietrafiony.
5

Ź: 1, 2

14 Odpowiedzi do “nowoczesny lekki czołg od Rheinmetall… dość znajomy

  1. Wygląda sexownie, zresztą jak i sam Lynx. Ale to sztuka dla sztuki; nikt takiego pojazdu nie kupi za 90%-95% ceny pełnoprawnego czołgu podstawowego. Nawet Amerykanie którzy od 50 lat bawią się koncepcją aeromobliności. Do Europy za słaby a gdzie indziej wiadomo – zaporą będzie cena. Nowy TAM z tego nie będzie.

  2. Generalnie norma w Polsce się nie opłaca, nie warto robić i projekt zostaje skasowany. Ale w innych krajach kombinują coś sobie popatrzą i ładnie wprowadzą do służby. Tam już będzie warto i się będzie opłacało. Za 10-15 lat i do nas dotrze ten pojazd z importu :P

  3. Nasz problem to brak technologii. Co z tego, ze ktoś zaprojektuje dobry samolot, skoro nawet nie posiadamy technologii wykonania kompozytów, z których można zrobić kadłub? Niestety z czołgami jest jeszcze gorzej, bo tu technologie mieliśmy i się ich pozbyliśmy. Skasowanie linii produkującej silniki do czołgów było idiotyzmem. Te silniki nie były może maga nowoczesne i przyszłościowe ale skoro napędzały T-72 to dałyby rade z lżejszym pojazdem. To niestety dotyczy wszystkich szczebli i elementów. Nasze koncepcje to tylko składaki z cudzych części i jako takie nie maja racji bytu. To wszystko trzeba odbudować. Swego czasu mieliśmy dosyć dobry projekt lekkiego samolotu bojowego, który nie został dokończony a poszło na niego chyba około 11 miliardów. Z czołgami jest ten problem, ze nie mamy własnych armat, silników czy nawet zawieszenia. To wszystko się dopiero rozwija. Możliwe, że po zakończeniu naszych rodzimych BWP z czasem staną się podstawą do nowych konstrukcji np. lekkich czołgów. Biorąc pod uwagę pieniądze wydane na samolot, który nigdy nie poleciał warto by było wziąć udział we wspólnym projektowaniu nowego czołgu w celu pozyskania technologii, a potrzebujemy naprawdę wielu podstawowych – np. wkładów do pancerzy czy czy rdzeni wolframowych do pocisków. Warto też zwrócić uwagę, że lekkie czołgi u nas nie są bardzo przydatne – są to wozy na trudne warunki górskie Tybetu czy takie jak w Iranie – to nie WOT i czołgi lekkie nie śmigają po polu bitwy, a zasięg widzenia nie zależy od tego czy czołg jest lekki czy ciężki… Lekkie czołgi są po prostu gorsze, bo maja słabszy pancerz i z reguły słabsze uzbrojenie. W górach czy trudnym terenie mogą być przydatne – są łatwiejsze do transportu, zużywają mniej paliwa, które swoje waży gry nie uwzględniają też realiów – np. tego, ze na różnej wysokości silniki maja różne zużycie paliwa i moc. Przykładowo turbina gazowa to po prostu silnik ze śmigłowca, a śmigłowce maja problemy z lataniem w górach ze względu na między innymi na brak mocy. Skoro śmigłowiec nie poleci to Abrams też nie pojedzie. Oczywiście silnik można przeprojektować itd. ale to trwa i prościej może być zrobić lekki czołg.

      1. A potem pojawił się Jarosław Polskęzbaw i jego wierny uczeń Mateuszek i wspólnie odbudowali polski przemysł … lekki, średni oraz ciężki. I już już na dniach Polska, która znowu, jak za Gierka stała się trzecią potęga na świecie rozpocznie budowę nowoczesnych czołgów, jeszcze nowocześniejszych samolotów i najnowocześniejszych statków (jednego ostatnio pokazali – wykonany w najnowszej technologii łączenia metalu taśmą klejącą). Oczywiście ta najnowocześniejsza broń trafi na wyposażenie LWP (Ludowego Wojska Pisowskiego), które pod wodzą marszałka polnego Antka, co to się parówkom nie kłaniał odbiją z rąk odwiecznych wrogów Moskwę, Berlin i Bonn na dokładkę … wszystko ta jako rekompensatę za straty moralne powstałe na skutek przejęcia polskich mediów przez Niemca. Z tym, że z tymi czołgami, samolotami i statkami to jeszcze chwilę trzeba poczekać, bo odbudowany przez Jarka i Matiego polski przemysł motoryzacyjny na początek musi zalać świat tym obiecanym przez Mateuszka milionem elektrycznych samochodów. :D :P

        Alternatywnie można przyjąć, że jak ktoś ma w głowie choć jeden zwój mózgowy to zasadnym jest stwierdzenie, że polski postkomunistyczny przemysł nie miał szans w starciu z przemysłem zachodnim. Bo dysponował technologią na wskroś przestarzałą, energochłonną i opartą na założeniach, że coś takiego jak stosunek kosztów i zysków nie istnieje. I nie ma sensu martwić się o zbyt produktów, bo i tak w państwie permanentnych niedoborów wszystko zejdzie na pniu. A potem Solidarność wywalczyła wolność i nagle się okazało, że aby istnieć na rynku trzeba konkurować ceną i jakością i produkować tak, aby towar sprzedać z zyskiem. A jakoś nikt na świecie nie potrzebował tych polskich czołgów robionych na ruskiej licencji i wg. ichnich technologii.

    1. Z tymi silnikami to trochę popłynąłeś. Ruscy mają ten sam problem- ich silniki to dinozaur pamiętający 2 wojnę światową i nie nadający się na dzisiejsze warunki. Niska trwałość, czasochłonność wymiany jednostki napędowej w razie awarii (w Leopardzie wymiana silnika to max 4 godziny, a nawet 15 minut cały powerpack w przypadku świetnie wyszkolonej obsługi, w T-72 trwa to ponad 24… T-90 to nic innego jak mocno zmodernizowane T-72 więc problem jest ten sam na całej linii), ogromne wymiary, duża masa i ogromny apetyt na paliwo. Ruscy przez całą zimną wojnę próbowali opracować lepszą i nowocześniejszą jednostkę napędową dającą lepsze parametry robocze (kompaktowe dwusuwowe jednostki, ale wymagające ciągłego doskonalenia, znane z T-64, lub delikatna i wymagająca kosztownej obsługi turbina gazowa w T-80, aż dochodzimy do silnika ChTZ 12Н360 stanowiącego napęd T-14, którego konstruowanie i doprowadzenie do pełnej sprawności zajęło ruskim ponad 30 lat prac).
      Więc sam widzisz że silnik to tylko jedna gałąź drzewa problemów i bez nowoczesnych rozwiązań i technolgii zwyczajnie się nie da.

      A jeśli kieruje Tobą duma narodowa to nie mam pytań. Znacznie bogatsze kraje, mające dużo większe możliwości, takie jak Szwajcaria i Szwecja dały sobie spokój z własną konstrukcją czołgu podstawowego, po prostu zakupując licencję na produkcję Leoparda 2 bo tak było taniej, prościej i szybciej, a w konsekwencji lepiej dla ogółu.

Dodaj komentarz