Na wstępie muszę zaznaczyć, że ta ‚recenzja’ jest okrojona. Pytanie dlaczego okrojona? Bo niestety tym razem było mało czasu na ogranie nowego czołgu, a nie chciałbym swojego opisu bazować na raptem kilku bitwach. Ograniczę się więc jedynie do opisu „pierwszego wrażenia”. Wrażenia mojego, oraz innych graczy, którzy otrzymali ten czołg, z którymi wymieniłem się opiniami.

„Bulldog jaki jest każdy widzi” – parafrazując klasyka. Co odróżnia M41D od od wersji drzewkowej bądź „niemieckiego” Bulldoga, czyli wersji czarnej w malowaniu Grand Finals? No powiedzmy sobie szczerze – niewiele. W sumie to malowanie i działo. A ten drugi argument może się okazać niewystarczający dla wielu.

Załoga: czterech chłopa, wiadomo – pytanie jednak czy typowe grindowanie załóg pod chińskie lajty tutaj się przyda, wszak Bulldogi raczej nie są chętne do przesiadywania w krzakach. Jest to dość wysoki czołg ciężki, a działo zachęca raczej do atakowania. Mój typ to aktywny spot + zadawanie obrażeń. A strzelanie z niego to dla mnie była przyjemność na mojej 6 perkowej załodze ‚wyhodowanej’ na niezliczonej ilości twierdz na Type64 i WZ-132.

Amunicja:
Wielokrotnie powtarzałem, że najlepiej strzela mi się z APCRów – wiadomo, wysoka prędkość jest dla mnie tutaj atutem i biorę APCRy z pełnym dobrodziejstwem inwentarza, czyli wraz z ich wadami (np. znaczna utrata penetracji wraz z dystansem). Dlatego tutaj przyjemnie się powinno strzelać zarówno z amunicji podstawowej jak i premium tej droższej. Całkiem dobra celność podstawowa (0.34), więcej niż wystarczająca przy tej celności penetracja (192mm/227mm) i krótki czas przeładowania (4.4s).

Wyposażenie:
Dodatkowo do strzałów zachęca całkiem dobra obsługa działa, którą ja dodatkowo „podkręcam” stabilizatorem. Do tego optyka, typowo pod aktywnego spota, oraz dosyłacz – bo jak wspomniałem wcześniej, moim zdaniem Bulldogi mają gryź mocno! Dzięki temu czołgiem tym gra się zgoła inaczej niż innymi „chińczykami”, choć podobieństwo do gry Type64 nie jest tu dziwne – oba mają amerykańskie pochodzenie.

Werdykt:
Fajny jest, po tych kilku bitwach wiem, że się polubimy (albo taką mam nadzieję). Ale bierzcie tą ocenę z dystansem – nie dość że czasu było mało, żeby się lepiej poznać… to nie mam niestety porównania do wersji niemieckiej tego pojazdu. W tym porównaniu często inni gracze mówili, że „Niemiec lepszy bo ma mocne HE’ki”. Może i faktycznie – tędy droga do oceny, który lepszy? Bo ten nie zaskakuje niczym szczególnym. Ot, kolejna premka, kolejnej wersji drzewkowego czołgu. Na szczęście jest daleka od bycia „OP, lepszą wersją drzewkowych czołgów”. Na pewno nie jest to oferta skierowana dla posiadaczy niemieckiej wersji, na pewno nie jest to czołg dla posiadaczy Type 62… Ale chyba bardziej chodzi o to – że to kolejna premka VIII tieru, wypuszczana do sprzedaży w przeddzień wprowadzania Linii Frontu 😉 #SzachMatMarketingowcy

Chcecie poznać zdanie innych CC testujących pojazd? Koniecznie zerknijcie na materiały poniżej – szczególnie treściwa jest ta pierwsza, Deda 😀

2 Responses to Chudy testuje: M41D

  1. Mokaze Mokaze pisze:

    Ded dziś rozwala system…:)

  2. pikawka pikawka pisze:

    Przepraszam Reys, ale ekspresja i akcentowanie prerysowane niczym w marnych teleturniejach. Kto cię tego nauczył ?? Może poczekam na spokojny głos Deda…

Dodaj komentarz